2014-03-01|Umieszczone w: G11, Radio MIX, |przez: ZetKa

W dzisiejszej audycji chcemy przybliżyć Wam sylwetki i losy bohaterów zwyczajnych i nadzwyczajnych. Czy oglądaliście serial pt. „Czas Honoru”? Jeśli tak, to wiecie o kim chcemy Wam opowiedzieć. Film przedstawia losy młodych, odważnych, wrażliwych i dzielnych Polaków, którzy byli żołnierzami oddziałów specjalnych Armi Krajowej, CICHOCIEMNYCH.
Jednego z Cichociemnych mieliśmy zaszczyt gościć w naszym gimnazjum. Poniżej zamieszczamy z Nim wywiad, Panem Marianem Pawełczakiem, żołnierzem Cichociemnych walczącym na Lubelszczyźnie.
                Cichociemni – żołnierze Polskich Sił Zbrojnych zrzucani na sadochronach do okupowanej Polski podczas II Wojny Światowej w celu walki z niemeckim okupantem oraz organizowania i szkolenia polskiego ruchu oporu w kraju.
                Na kurs cichociemych wytypowano 2213 kandydatów spośró samych ochotników. Z pozytywnym wynikiem ukończyło go  605, do skoku skierowano 579 osób, a skoczyło do kraju 316. Początkowo odlatywali z bazy pod Londynem, a od 1944 z Bindisi. Cichociemni zasilali struktury Armii Krajowej. Imię „Cichociemnych” nosi polska jednostka specjalna Wojskowa Formacja Specjalna GROM im. Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej.
                Według niektórych źródeł nazwa Cichociemni powstała w sposób bardzo prozaiczny. Żołnierze powracający z kursów do macierzystych jednostek byli zobowiązani do zachowania całkowitej tajemnicy. W. K. Stasiak wspomina: „Po zakończeniu odprawy z dowódcą spotkaliśmy się wreszcie z kolegami. Koledzy niemal rzucili się na nas z pytaniami. A my zobowiązani tajemnicą odpowiadaliśmy twardo, że mamy zakaz mówienia czegokolwiek o kursie i sprawach z nim związanych. Na drugi dzień przyszedł do mnie por. Józef Wija – znany w brygadzie dowcipniś. Zaczął mnie męczyć pytaniami. Odpowiedziałem mu, że przecież dobrze wie, że mamy siedzieć cicho. On, złośliwie rysując palcem kółko na czole, powiedział: Ty ciemniaku, nawet mnie nie ufasz? Taki jesteś cicho-ciemniak?”. Z biegem czasu wszystkich uczestników szkolenia zaczęto nazywać Cichociemnymi.
                Pierwszy skok do Polski miał miejsce w nocy z 15 na 16 lutego 1941 w Dębowcu. Operacja lotnicza nosiła kryptonim „Adolphus”. Ostatni zrzut miał miejsce 28 grudnia 1944. Przeprowadzono także 2 operacje „Most”, podczas których dochodziło do lądowania samolotów w okupowanej Polsce.
Tekst przysięgi cichociemnych
W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny, jako żołnierz powołany do służby specjalnej przysięgam, że poświęconego mi sprzętu, poczty i pieniędzy strzec będę nie tylko jako dobra państwowego, ale i jako środków i pieniędzy przeznaczonych dla odzyskania wolności Ojczyzny, a tajemnicy służby specjalnej dochowam, nawet wobec moich przełożonych i kolegów w konspiracji i nie zdradzę jej nikomu, aż do końca wojny. Tak mi Panie Boże dopomóż.”
                Z 316 przerzuconych do Polski „Cichociemnych” zgineło 112 (9 podczas lotu lub skoku, 84 w walce lub zostało zamordowanych przez gestapo, 10 zarzyło truciznę po aresztowaniu, na 9 wykonano po wojnie karę śmierci na podstawie wyroków sądów Polski Ludowej w okresie stalinizmu). Spośród 91 Cichociemnych, którzy brali udział w Powstaniu Warszawskim, 18 zgineło w walce. Wszyscy byli ochotnikami.
                Mowi się, że w dzisiejszych czasach trudno o autorytety, że ich nie ma. Młodzi ludzie nie mają kogoś, na kim mogliby się wzorować. Autorytety i bohaterzy są wciąż żywi i są między nami, często nie mieliśmy okazji ich poznać lub dowiedzieliśmy się o nich za późno, gdy od nas odeszli. Nieraz łatwiej nam poznać historię kogos zupełnie obcego niż własną historię, czy historię własnej rodziny. Każda z historii mniejszych czy większych, składa się na obraz nas samych, tworzy naszą świadomość i nas. Dlatego warto ją zgłębiać, poznawać i słuchać. Słuchać tych którzy nam chcą tą historię przekazać. Mamy nadzieję, że uda nam się przekazać część tej historii opowiedzianej przez jednego człowieka, bohatera, patriotę, Polaka, Cichociemnego.

 
Załączniki do pobrania:
Cichociemni.wma